loader
Sposób na oszczędzanie

Kurtki z dyskontu — Lidl, Biedronka, Pepco: co dostajesz za 40–70 zł

Kurtka za 50 zł w dyskoncie brzmi jak kompromis, na który idzie się z braku innych opcji. A jednak co roku we wrześniu dyskonty sprzedają ich tysiące, a część ludzi wraca po kolejną w następnym sezonie. Sprawdzamy, co jest teraz w gazetkach Lidla, Biedronki i Pepco, ile to kosztuje i czego realnie można oczekiwać od kurtki w cenie obiadu dla dwóch osób.

Co jest w gazetkach w połowie września

Najtaniej wychodzi Pepco z kurtką chłopięcą za 40 zł, choć oferta kończy się już 16 września. Biedronka ma kurtkę Cleve za 48,99 zł ważną do 30 września, a Lidl męską kurtkę Crivit za 69 zł do 19 września. Dla porównania, w tym samym czasie KIK sprzedaje kurtkę dziecięcą za 60 zł, a droższe modele u Juli (Kayoba za 129 zł) i w NKD (softshell za 179,99 zł) pokazują, gdzie kończy się dyskontowa półka.

Wszystkie trzy najtańsze modele to kurtki przejściowe: pikowane albo z cienkiego materiału z lekkim ociepleniem, na temperatury od kilku do kilkunastu stopni. Żadna z nich nie jest kurtką zimową i warto to wiedzieć przed zakupem, bo w listopadzie do każdej trzeba będzie dołożyć sweter.

Co dostajesz za 40 do 70 zł

Materiał wierzchni z poliestru, syntetyczne wypełnienie o niewielkiej gramaturze, zamek plastikowy, dwie kieszenie, kaptur zwykle doszyty na stałe. Brzmi skromnie, ale w praktyce taka kurtka robi dokładnie to, co powinna: chroni od wiatru, wytrzymuje mżawkę, pierze się w pralce i schnie do rana. W ulewie przemoknie, po dwóch sezonach zamek zacznie się zacinać, a wypełnienie straci trochę objętości. Dla kogoś, kto kurtkę przejściową nosi sześć tygodni w roku, to zupełnie rozsądny zakup.

Za czym warto się rozejrzeć w tym przedziale: ściągacz w kapturze, kieszeń wewnętrzna, mankiety z gumką. Te trzy drobiazgi odróżniają model, który się nosi, od modelu, który wisi w szafie. Lidl w kurtkach Crivit zwykle je ma, Pepco i Biedronka różnie, zależnie od partii.

Gdzie kończy się sens taniej kurtki

Tania kurtka przestaje mieć sens w trzech sytuacjach. Pierwsza: codzienne dojazdy pieszo albo rowerem w każdą pogodę. Tu potrzebna jest membrana, a jej w kurtkach do 70 zł nie ma, i wtedy softshell za 130 do 180 zł jest realnie tańszy na sezon, bo służy trzy, cztery lata. Druga: dziecko, które rośnie. Tu z kolei tania kurtka wygrywa, bo za rok i tak będzie za mała, więc płacenie 200 zł za jakość, która przeżyje dziecko, mija się z celem. Trzecia: wygląd. Tanie kurtki są poprawne, ale rzadko ładne, i jeśli ma to być jedyne okrycie do pracy, warto dołożyć.

Jak kupować w dyskoncie, żeby nie żałować

  • Pierwszy dzień gazetki — kurtki schodzą w kilka dni, a rozmiarówka kończy się od najpopularniejszych. Sobota to zwykle za późno.
  • Przymierzaj na swetrze — dyskontowe rozmiary bywają mniejsze, niż sugeruje metka, a kurtka przejściowa i tak będzie noszona na grubszej warstwie.
  • Sprawdź zamek — zapnij i rozepnij trzy razy. Jeśli zacina się w sklepie, w listopadzie będzie gorzej.
  • Paragon zachowaj — dyskonty przyjmują zwroty odzieży w określonym terminie, więc kurtka, która po pierwszym spacerze okaże się za cienka, może wrócić na półkę.

Podsumowanie jest proste: za 40 do 70 zł dostaje się uczciwą kurtkę na dwa, trzy sezony jesienne, bez membrany i bez pretensji do elegancji. Kto oczekuje więcej, powinien od razu patrzeć na półkę powyżej 130 zł. A kto potrzebuje czegoś na sześć tygodni chłodu między latem a zimą, ma właśnie najlepszy moment w roku.